Strona 1 z 1

Morele (prunus armeniaca) i brzoskwinie, warunki uprawy, opis, zdjęcia

PostNapisane: 28 lip 2009, o 17:38
Rataja
Witam ; ) Wczoraj coś mnie naszło i wcisnęłam do gazonu w którym rośną tylko chwasty 2 pestki xD Moreli i Brzoskwini :P Podlałam je obficie i zostawiłam. Dzisiaj również obficie je podlałam ^_^ I mam takie pytanie... Kiedy one mi wykiełkują i co zrobić żeby w ogóle wykiełkowały xD

PostNapisane: 28 lip 2009, o 19:38
longman
Musiała byś je stratyfikować, czyli wyciągnąć nasiono z łupiny. ;)

PostNapisane: 28 lip 2009, o 21:00
Rataja
aha xD Inaczej się nie da? ^_^

PostNapisane: 29 lip 2009, o 00:42
longman
Najlepiej właśnie stosować stratyfikacje przy tego typu nasionach. ;)
Oczywiście że można czekać aż się otworzy sama, lecz jednak się możesz nie doczekać bo do tej pory środek może już zgnić. :D

PostNapisane: 29 lip 2009, o 15:45
Rataja
Oki :D Stratyfikacja wykonana ^_^ Poświęciłam przy tym jeden rozcięty palec, ale to nic. Znalazłam inny sposób xP Jak to dobrze, że tata ma w garażu imadło... Nie pytaj co było dalej xD

Morele (prunus armeniaca) i brzoskwinie, warunki uprawy, opis, zdjęcia

PostNapisane: 18 kwi 2015, o 23:46
Domnik
Witajcie. Jestem wielkim miłośnikiem drzew morelowych i brzoskwiń.

Tytułem wstępu warto napisać, że morela pospolita to inaczej Prunus armeniaca a brzoskwina zwyczajna to Persica vulgaris

Moja lokalizacja nie jest zbyt sprzyjająca dla takich upraw, ale mimo tego mogę pochwalić się kilkoma ładnymi drzewkami moreli które rosną w gruncie. Również brzoskwinie i nektarynki są u mnie posadzone w gruncie, ale wiem że wielu ogrodników w mojej okolicy uprawia je pod osłonami. Z brzoskwinią jest ten problem, że atakuje ją grzyb który powoduje kędzierzawość
liści. W przypadku małych drzewek jest to bardzo uciążliwe bo powoduje znaczne spowolnienie wzrostu. W przypadku większych drzew problem moim zdaniem nie jest istotny. Na kędzierzawość nie stosuję środków chemicznych.

Morela byłą pierwszym drzewem jakie posadziłem w naszym gospodarstwie mniej więcej w 2007 r.
Tutaj moment posadzenia drzewka uchwycony obiektywem aparatu przez moją Żonę:

pierwsze drzewo1_2.jpg
Pierwsze drzewo w naszym gospodarstwie - wiosna 2007 rok.


A tutaj jedna z czterech posadzonych na początku moreli (dwie z nich przyjęły się i rosną do dzisiaj). W 2013 czyli po 6 latach wydały pierwsze owoce w dużej liczbie (pojedyncze były już w sezonie 2012).

Kwitnienie 2013

kwitnienie moreli 2013.JPG


Owocowanie 2013

owocowanie moreli 2013.JPG


Sezon 2014 (kwiaty i zawiązki owoców zniszczone przez mróz -5 stopni).

Sezon 2015, kwitnienie (pierwsze kwiaty w tym sezonie ok 12.04, pełne kwitnienie 15.04):

kwaty moreli1.JPG


kwitnienie moreli 2015.JPG


tutaj nieco inne drzewko które dołączyło do naszego ogrodu później:

kwitnienie moreli 2015a.JPG


Morele i brzoskwinie to bardzo wrażliwe drzewka. Na stanowiskach cienistych, w sąsiedztwie dużych drzew rosnących od słonecznej strony drzewka mogą zamierać. Małe morele nie lubią gleby w której zalegają jakieś szczątki organiczne (np stara trawa, liście, gałązki). Jeśli takie pozostałości znajdą się blisko systemu korzeniowego (w glebie) to jak wynika z moich obserwacji drzewka zamierają. Jednocześnie gdy pozostawić np słomę, korę czy liście na powierzchni ziemi (jako ściółkę) to taki wariant nie szkodzi morelom i brzoskwiniom (szczególnie starszym). Gdy są małe pozostają dość wrażliwe na mróz. -20 stopni i więcej może uszkodzić sadzonkę o pniu grubości ok 1-2 cm. Starsze drzewka o średnicy pnia 5-10 cm i więcej są bardziej odporne. Lubią one glebę dobrze nagrzewającą się i przepuszczalną, ewentualnie zlewną ale z dobrym odprowadzeniem wody (np na stoku górki). Na silnie zlewnej ziemi (gliniastej) w sytuacji silnego zalania takiej gleby i pozostania wody w okolicy moreli, drzewo może chorować, a owoce mogą opaść przed osiągnięciem dojrzałości. Kwiaty moreli od momentu otwarcia się są wrażliwe na mróz. Już 1-2 stopnie mrozu mogą je dość mocno uszkodzić a 3-5 stopni spowoduje całkowite ich zniszczenie. Podobnie rzecz ma się z młodymi zawiązkami owoców. W ubiegłym roku straciłem w ten sposób cały plon owoców moreli których zawiązało się bardzo dużo. W tym roku przygotowałem się na mróz w ten sposób że w pogotowiu są zraszacze ustawione na wysokości ok 2 m oraz plandeki. Mam nadzieję że nie będą potrzebne. Ponadto zainwestowałem w porządny termometr cyfrowy z dużą ilością końcówek mierzących temperaturę.

Re: Brzoskwinia i morela

PostNapisane: 19 kwi 2015, o 11:00
Jolka52
Dominiku gratuluję dorodnych drzewek. Czy mógłbyś nieco więcej napisać na temat samych owoców? Ich smak oczywiście znam, ale interesuje mnie dokładny skład. Pozdrawiam.

Re: Brzoskwinia i morela

PostNapisane: 19 kwi 2015, o 13:11
Domnik
Witaj, odpowiadając na Twoje Pytanie Jolu - z przyjemnością rozwinę kwestię. Morele były uprawiane przez człowieka już 4 tysiące lat temu (w Chinach) skąd przywędrowały na bliski wschód i dalej na północny zachód.

Brzoskwinie są cennym źródłem beta-karotenu i błonnika. Zawierają witaminę PP, B i nieco C. Ponadto mają w składzie pierwiastki mineralne (na 100 g owocu odpowiednio) : wapń (ok 40 mg), żelazo (ok 5 mg), magnez (ok 10 mg). Owoce te wspomagają trawienie i działają moczopędnie. Niektóre źródła podają że jedzenie tych owoców wspomaga oczyszczanie organizmu ze szkodliwych produktów przemiany materii. Zarówno brzoskwinie jak i morele zawierają dużo cukrów i ani grama tłuszczu w owocu (jedynie pestki zawierają dobrze przyswajalny tłuszcz). W przypadku moreli mamy w 100 g świeżych owoców tyle samo żelaza co w przypadku brzoskwiń i mniej wapnia (15 mg), ale znacznie więcej fosforu (40 mg) i dużo więcej potasu (300 mg). Morele są znacznie lepszym od brzoskwiń źródłem beta-karotenu (ok 4 razy więcej od brzoskwiń). Zawierają też witaminy B2 (160 mg - ok 3 razy więcej od brzoskwiń). Uwaga jednak na suszone morele ze sklepu - są konserwowane dwutlenkiem siarki który może działać alergicznie.

Prawdopodobnie to spożyciu moreli zawdzięcza ponad przeciętną długość życia tybetański naród Hunzów. Spożywają oni zarówno owoce świeże jak i suszone, oraz pestki moreli zawierające substancje antyrakowe (głównie witaminy z grupy B - wchodzące też w skład niektórych leków antyrakowych).
W związku z tym choroby nowotworowe nie występują w tym rejonie. Należy zdać sobie jednak sprawę, że spożywanie owoców i pestek moreli nie jest cudownym lekarstwem na raka u kogoś kto już zapadł na tą chorobę a jedynie może być elementem diety dla ludzi którzy chcą uniknąć tego schorzenia w przyszłości. Reasumując: jedźmy i sadźmy morele i brzoskwinie, ale do uprawy nie stosujmy środków chemicznych, bowiem pożytek z takich pryskanych owoców jest mierny. Toksyczna chemia którą niektórzy traktują drzewka i owoce pozostaje w ich miąższu i pestkach a następnie przez wiele lat uwalnia się z gleby którą opryskaliśmy przy okazji. Warto też pamiętać, że owoce moreli z marketu są zbierane przed osiągnięciem przez nie pełnej dojrzałości. Wobec tego posiadają mniejszą ilość witamin od tych owoców które zebrano w fazie pełnej dojrzałości. Wybierając owoce wyszukujmy takie które są dobrze wybarwione i nieregularne wielkościowo. Owoce z plantacji towarowych na których stosuje się środki chemiczne smakują, wyglądają i pachną inaczej niż te które zebrano dojrzałe w amatorskiej uprawie. Pozdrawiam i życzę smacznego po zbiorach moreli!

Re: Brzoskwinia i morela

PostNapisane: 19 kwi 2015, o 13:53
Jolka52
Dziękuję za szczegółową odpowiedź Dominiku. Owoce mają imponujący skład, a sam gatunek bardzo długą historię uprawy. To wyjątkowo szlachetne drzewo. Jutro śpieszę do szkółki po jedną lub dwie morelki. Możecie mi polecić dwie dobre odmiany? Czy morele do zawiązywania owoców potrzebują zapylania przez owady lub obecności drugiego drzewka? Pozdrawiam.

Re: Brzoskwinia i morela

PostNapisane: 8 maj 2015, o 09:12
Domnik
Witaj Jolka. Przepraszam, że musiałaś czekać na odpowiedź, ale wiosną jest bardzo dużo pracy w terenie. Tak, morele wymagają zapylania. Kwitną jednak na tyle wcześnie, że brakuje im kwiatowej konkurencji. U nas ze względu na kiepską wiosenną pogodę kwitnienie przeciąga się nawet do 2 tygodni. W tym czasie trafia się jeden czy dwa cieplejsze dni podczas których pszczoły ochoczo zapylają morele.

Ja mam u siebie posadzone między innymi Red Heaven i Somo. Pierwsze posadzone były Red Heaven z marketu. Pisałem już o tym, ale powtórzę: bardzo ważne jest aby odchwaścić duży zapas terenu wokół drzewka (co najmniej o promieniu 1-1.5 m). Morele są bowiem bardzo wrażliwe na rozkładające się szczątki organiczne znajdujące się w glebie tuż przy korzeniach (ryzyko chorób grzybowych). Natomiast ściółkowanie powierzchni np słomą jest sprzyjające i nie szkodzi im. Do gruntu najlepiej posadzić drzewka o grubości pnia ok 5 cm. Mniejsze bardzo łatwo wymarzają.

Tegoroczna aura nas nie rozpieszczała. W trakcie kwitnienia moreli były 3 noce z przymrozkami, gdzie podczas rozpogodzeń temperatura spadała do -3.5 Przy tej wartości temperatur większość zawiązków może zostać zniszczona. Dlatego nauczony wcześniejszymi podobnymi zdarzeniami w tym roku zaopatrzyłem się w cały arsenał osłon i zraszaczy. W pogotowiu była także opcja zadymiania. Na szczęście przykrycie roślin plandekami, folią malarską oraz obfite zraszanie mniej więcej co 30 minut przyniosło należyte efekty. Tylko pojedyncze gałązki zostały uszkodzone (kilka % zawiązków i liści). Mróz był dość ostry i mógł zniszczyć wszystkie zawiązki. Były takie momenty gdy po przerwie w zraszaniu musiałem najpierw pozbyć się brył lodu z węży ogrodowych. Jeśli mróz byłby połączony z silnym wiatrem, to myślę że trudno by było o ratunek.

A oto efekt kilku nie przespanych w całości nocy. Akcję kończyłem ok godziny 1- 2.00 gdy temperatura zaczynała się podnosić w okolice 0.

zawiązek owocu moreli.JPG


Jest ich oczywiście znacznie więcej:

zawiązki owoców moreli.JPG


Pojedyncze gałązki wyglądają tak:

uszkodzenia pojedynczych gałązek moreli.JPG


Takie gałązki obumierają (usychają) należy je odciąć w miejscu gdzie rozpoczyna się martwica, aby rozwijające się grzyby trzymać z dala od drzewek.

PostNapisane: 28 maj 2016, o 11:29
Domnik
Dziękuje Waldku. Zgadza się, bardziej doświadczeni pszczelarze nie zawracają sobie głowy rękawiczkami (a często także podchodzą do pszczół bez innych zabezpieczeń, czasami dosłownie w krótkim rękawku i bez osłony na twarz). Wszystko w swoim czasie:) Przy okazji zachęcam do zakładania pasiek. W Polsce brakuje rodzin pszczelich, ostatnio przechadzając się po okolicy stwierdziłem że pszczół jest naprawdę bardzo mało. Kto może niech zakłada, nagroda w postaci dobrego zdrowia, miodku, wosku i większych plonów prawie gwarantowana.

Poza tym ten rok wpisuje się w serię lat z chłodnymi wiosnami. Pod koniec kwietnia było duże ochłodzenie. 26.04 przy bezchmurnej nocy złapał przymrozek niecałe -6 stopni. Szczęśliwie większość roślin nie zdążyła jeszcze wypuścić liści (np winorośle) jednak mieliśmy przez to wielkie straty innych roślin ciepłolubnych które całą zimę przeżyły dobrze, ale rozhartowane na wiosnę doznały wielkich szkód przy takiej temperaturze. Tradycyjnie tak niska temperatura jest bardzo groźna dla drzew moreli i brzoskwiń (te drugie to kompletna ekstrawagancja, w naszym rejonie nie ma warunków do ich uprawy). Zaopatrzyłem się uprzednio w kilka termometrów cyfrowych, aby móc bez większego trudu obserwować sytuację i zareagować w razie potrzeby. Przyjąłem strategię ochrony drzewek (skupiając się na ochronie ok 8-10 największych drzewek) poprzez obfite zraszanie. Kilka dni wcześniej ustawiłem 10 zraszaczy i gdy pojawiły się przymrozki przystąpiłem do dzieła. Bitwa z siłami natury na początku wyglądała tak:

zraszanie moreli1.JPG


zraszanie moreli.JPG


Nad ranem gdy zaczęło świtać mróz stopniowo odpuścił, ale jeszcze przez kilka godzin można było zobaczyć krajobraz po bitwie:

po zraszaniu1.JPG


po zraszaniu2.JPG


po zraszaniu6a.JPG


po zraszaniu10a.JPG


Spieszę odpowiedzieć na ewentualne pytania o skuteczność metody: jest ona bardzo wysoka. Szerzej opiszę temat niebawem w wolnej chwili w tym wątku:

zabezpieczanie-roznych-roslin-na-zime-schematy-sposoby-celowosc-i-ekonomicznosc-zbezpieczen-t2197.html

Poza tym praca w ogrodzie wre. W tym roku między innymi zagospodarowaliśmy dodatkową przestrzeń do uprawy winorośli. Przy okazji pozbyłem się kamieni wykopanych podczas prac ogrodowych.

uprawa winorosli.JPG


uprawa winorosli1.JPG


Zachęcam Państwa do uprawy winorośli w osłoniętych miejscach. Także na północy jest to możliwe (przy ścianach budynków od strony południowej można nawet uzyskać słodkie owoce niektórych odmian, szerzej o tym napiszę w wątku o winorośli tutaj: http://forum-ogrodnicze.oleander.pl/winorosl-europejska-t670.html wątek zostanie w wolnej chwili przeze mnie rozbudowany. Winorośl najczęściej nie choruje i nie wymaga zabiegów pielęgnacyjnych (jedynie przycinanie od czasu do czasu). Poza tym jest to krzew tani powszechnie dostępny. O innych pożytkach które dają winorośle na razie nie będę wspominał, bo dzieci też czytają;)

Re: Brzoskwinia i morela

PostNapisane: 7 paź 2016, o 12:09
JaninaM
Problem z morelami polega na tym ,że najwcześniej kwitną spośród wszystkich drzew owocowych ,a potem majowe chłody a czasami przygruntowe przymrozki / 3 ogrodników i '' zimna zośka '' / powodują zrzucanie zawiązków. Ja mam 3 morele o przepysznych owocach odmiana ''erly orange'' , drzewa mają już 5 lat , nigdy nie chorowały , mają bardzo duże , okrągłe liście a smak ich owoców przewyższa wszystkie inne , które czasami kupowałam na straganach aby porównać . Poza tym od 15 lat rosną 3 brzoskwinie , każda innej odmiany , owocująca 2 tygodnie jedna po drugiej , aby nie było jednoczesnego wysypu owoców , odmian nie pamiętam , dobierała mi je pani Justyna Kaleta z Centrum Ogrodniczego w Lipcach , u niej od lat zaopatruję się w drzewka i krzewy . Odmiany przystosowane do naszego klimatu , ale niestety wszystkie pomimo oprysków silitem , podatne na kędzierzawość , ponieważ nasza wiosenna aura nie sprzyja 3-krotnym opryskom ,w odstępach tygodniowym , bo pada , jest zbyt zimno , wieją wiatry , a trzeba je wykonać zanim otworzą się kwiaty , gdyż zostanie uszkodzona zawiązka i nie można na to pozwolić . Pomimo 2 oprysków , które udaje mi się przeprowadzić , często jednak w miarę wzrostu , pojawia się kędzierzawość na szczytach gałązek , regularnie usuwam chore liście , aż choroba nie postępuje a owoce są bardzo duże ,pachnące i przepyszne . Na przełomie sierpnia i września przycinam , każde drzewo o połowę ,aby owoców było mniej , ale odpowiedniej wielkości . Nektaryny owocują po brzoskwiniach w sierpniu , mają omszoną skórkę , żółto-pomarańczowy kolor , bardzo słodkie , ale muszę je opryskiwać - to jest ich słaba strona - ale za to zapach i smak jest nieporównywalny do tych ze sklepu , które w ogóle go nie mają. Warto jednak mieć je na działce czy w ogrodzie i zapewnić to, czego wymagają , zwłaszcza jeżeli mamy pasję ogrodniczą , a ja ją mam ... h1-i

Re: Brzoskwinia i morela

PostNapisane: 5 lut 2017, o 22:05
Domnik
Janina, jesteśmy jako kraj i jako kontynent w czołówce jeśli chodzi o zachorowalność na nowotwory. Wynika to z trybu życia oraz między innymi stosowania pestycydów i co za tym idzie jedzenia schemizowanej żywności. Środek sylit jest silnie trujący dla człowieka i innych organizmów występujących w ogrodzie. Poza tym skaża glebę na lata.

Ja moich drzewek nie pryskam i nie mam zamiaru pryskać. Fakt że nie każdego roku zbiorę z konkretnego drzewa nie jest powodem aby chemię stosować. Nie każdego roku natura jest łaskawa abyśmy mogli cieszyć się owocami z zupełnie innych stref klimatycznych. Do takich owoców należą oczywiście morele i brzoskwinie które pochodzą z dużo cieplejszego klimatu niż nasz. Morela jest pod wieloma względami bardziej predysponowana do naszego klimatu, ale ma dość wysokie wymagania glebowe. Brzoskwinie lepiej tolerują te gleby których nie lubią morele.

W moim ogrodzie w większości rosną morele i tylko kilka brzoskwiń i jedna nektaryna (nektaryny są jeszcze bardziej wrażliwe). Wiosną najczęściej w mniejszym lub większym stopniu brzoskwinie uprawiane na zewnątrz dopada kędzierzawość liści. W naszej okolicy zapobiega się tej chorobie na dwa główne sposoby: 1) sadząc drzewka w szklarni lub inspekcie, 2) wykonują opryski szkodliwymi środkami chemicznymi. Dla mnie osobiście obie opcje odpadają. Chemii nie stosuję z zasady, a miejsca pod osłoną dla w sumie dość popularnych drzew nie mam. Z tej przyczyny także brzoskwinie próbuję uprawiać w otwartym gruncie. Jak na razie obserwuję że owoce zawiązują się w dużej liczbie mniej więcej co drugi lub co trzeci rok. Jest to i tak uważam bardzo dobry wynik jak na uprawę drzew które nie pochodzą z naszego klimatu.

Wiosennym epizodem z kędzierzawością liści nie przejmuję się. Po prostu obrywam większość porażonych liści, zabieram je i niszczę. W maju problem ustępuje samoistnie wraz z poprawą pogody i ustabilizowaniem się temperatur na odpowiednio wysokim poziomie. Na bardzo sprzyjającym stanowisku brzoskwinia zdąży nie tylko nadrobić straty (spowolnienie wzrostu) spowodowane kędzierzawością, ale i ładnie się rozwijać w pozostałej części sezonu oraz zawiązać i dojrzeć owoce. Na stanowisku niesprzyjającym sadzenie brzoskwiń i moreli jest bezcelowe bo nawet z zastosowaniem chemii drzewko tam obumrze. Chyba nie muszę nikogo przekonywać że brzoskwinie zerwane z własnego drzewka (właściwie to należało by napisać "ściągnięte" bowiem zbieramy tylko owoce "luźne" które i tak za chwilę by odpady z drzewka) smakują zupełnie inaczej niż te "pryskane" i nie do końca dojrzałe ze sklepu.

Zresztą, gdybym chciał zjeść śmieci ze sklepu to nie zakładałbym ogrodu. Pamiętajcie: rośliny pryskane są bezwartościowe i tak samo śmieciowe jak te które kupicie w każdym sklepie. Jeśli już poświęcacie czas i swoją energię na pielęgnację ogrodu i chcecie mieć zdrowe plony to róbcie to z głową i "po Bożemu" czyli bez nawozów sztucznych i bez stosowania nienaturalnych substancji. Tylko w ten sposób wytworzycie zdrową żywność z której będziecie zadowoleni.

A tutaj dowód dla niedowiarków, na to że na brzoskwini nie pryskanej, na której wiosną pojawia się kędzierzawość mogą wystąpić owoce i to w obfitości (drzewko na tym zdjęciu jest drugi rok po posadzeniu więc oczywiście obfitość owocu w granicach możliwości drzewka). Trzeba też dodać że drzewko jest uprawiane bez osłon, na otwartym terenie w rejonie nie sprzyjającym (północ, wybrzeże jest niesprzyjająca do uprawy brzoskwini). Jedyne co jest sprzyjające tutaj to południowe nachylenie stoku oraz przepuszczalne, dobrze nagrzewające się gleby. Ogólnie to zalecam sadzenie tych drzew w miejscach osłoniętych od północy. Najlepiej sadzić drzewka od południowej strony budynku, albo w miejscu osłoniętym od północy i wschodu (np żywopłotem).

brzoskwinia.JPG


brzoskwinie bez chemii.JPG


Brzoskwinie i morele sadzimy wiosną. Najlepiej sadzić doniczkowane, ulistnione rośliny których stan możemy ocenić. Rośliny kopane z gruntu także przyjmują się, jeśli są wykopane tuż przed rozpoczęciem wegetacji i posadzone w bardzo krótkim odstępie czasu od wykopania. Korzenie moreli (nawet drzewko uśpione) źle znoszą nawet krótkie przesuszenie, w takim przypadku drzewko może obumrzeć wiosną bez wypuszczenia liści. Drzewka wysyłane z gołym korzeniem przyjmują się w bardzo małym procencie. Dlatego zamiast kupować drzewko za 15-20 zł z gołym korzeniem (korzeń szybko ulega degradacji) szukajcie drzewek w doniczkach za 30-50 zł. Warto wydać więcej, bo nie stracicie sezonu i drzewko droższe prawie na pewno się przyjmie.

Re: Morele (prunus armeniaca) i brzoskwinie, warunki uprawy, opis, zdjęcia

PostNapisane: 10 wrz 2017, o 19:02
Domnik
Cóż, Janina pewnie dalej pryska drzewka, nawet postanowiła usunąć swoje zdjęcie wysyłając do mnie specjany email zamiast zrobić to samemu (cóż nie dziwię się, bo pryskanie chemią to straszny wstyd). A ja w dalszym ciągu drzewek nie pryskam i propaguję eko uprawy - mimo tragicznej pogody tej wiosny miałem kilka owoców moreli. Jest to oczywiście niewiele, poza tym drzewka bardzo ucierpiały (wymarzło sporo młodych gałązek) ale w tej chwili zbliżając się do końca sezonu mogę powiedzieć że wszystkie straty zostały zaleczone i nadrobione naturalnie bez większego mojego udziału (no dobrze dałem trochę naturalnego nawozu, ale wszystko w dalszym ciągu "po Bożemu").

Krótkie przypomnienie dla tych którzy obserwują pogodę: w kwietniu tego roku mieliśmy kilka bardzo ciepłych dni (tym razem nie tylko na południu ale także na północy) efektem tego w kwietniu zakwitły (zresztą jak zwykle) morele i brzoskwinie. Jak co roku u nas ok 10.04 było piękne kwitnienie moreli i brzoskwiń. Drzewka były ładnie oblatywane przez pszczoły, bowiem sprzyjała do tego pogoda (2 lub 3 słoneczne i ciepłe dni z temperaturą powyżej +12 stopni). Niestety był to dobry złego początek. Jak wiecie 1 i 9 kwietnia nawet na północy w ciągu dnia było +13 i +16 stopni i dodatkowy ok 8 dni z temperaturami nie niższymi niż +7/+8 w ciągu dnia (na południu odpowiednio było to ok 7 dni z temperami ok +15, w tym 4 dni z temperaturami nawet powyżej +20) co spowodowało obudzenie się wielu drzew owocowych (moreli, brzoskwini, czereśni). Niestety 21.04 pogłębiło się trwające dłuższy czas załamanie pogody i nawet w Opolu zanotowano wtedy -2,5 stopnia, a na dużej części obszaru Polski temperatura spadła do ok -5 stopni co spowodowało masowe straty zawiązanych już owoców moreli, brzoskwiń, czereśni i innych gatunków).

Obrazek
źródło: https://meteomodel.pl/BLOG/zimno-7/

Przebieg temperatur tej wiosny na tle pomiarów z lat 1950-2016 bardzo ładnie pokazano na tej samej stronie w linku:

https://meteomodel.pl/BLOG/temperatura-w-polsce/

Widać wyraźnie że dwie dekady kwietnia i jedna maja były skrajnie zimne (momentami rekordowo zimne).

Pomimo tego że straciliśmy jako ogrodnicy tak wiele tego roku, to część drzewek kwitła jakby na raty. W sezonie zbiorów widziałem takie obrazki, że na drzewkach czereśni były wiosenne zniszczone zalążki i mniej niż zwykle dojrzewających owoców. Widok bezcenny, ale tym razem z nadmiaru zajęć (i zajętych rąk) nie uwieczniłem pomimo pozostawiania w ciągłej łączności z aparatem.

No ale dość już tego klimatycznego wodolejstwa. Pogoda (i koń) jaki jest każdy widzi.

Przechodząc do meritum: jak zwykle w tym nieszczęściu kilka owoców moreli się ostało, było w sumie ich dużo więcej, ale w okresie dojrzewania (bodajże w lipcu) nastały ulewy i większość zgniła.

Kilka z tych które przetrwały pokazuję na poniższych zdjęciach. Szczęście w nieszczęściu - wydaje mi się że drzewka nie obciążone tworzeniem owoców miały więcej energii na tworzenie przyrostów. Suma - summarum, może to i wyjdzie więc na dobre ;)

morele zniszczenia 2017.JPG


owoc moreli przyklejony zywica.JPG


owoce moreli 2017.JPG


Co ciekawe większość owoców u mnie zostało zniszczonych przez długotrwałe zimno, a nie jednorazowy epizod z niską temperaturą. U nas bowiem minimalne temperatury nie przekroczyły wartości granicznych jakie tolerują morele. Jednak gdy niskie temperatury (np +1) utrzymują się bardzo długo to efekt jest taki sam jakby przez dwie godziny wystąpił mróz -7.

przekrojony owoc moreli.JPG


Tutaj jeszcze owoc brzoskwini, nie było ich zbyt wiele, ale cieszą te które przetrwały.

brzoskwinie bez chemii 1.JPG


Jeśli chodzi o przyrosty to cieszą one z wielu powodów, nie tylko dlatego że drzewko zwiększając swoją wielkość może wydać więcej owoców w przyszłości, ale również dlatego że są one po prostu bardzo ładne. Zobaczcie sami czerwone przyrosty moreli:

czerwone przyrosty moreli.JPG


Tutaj jeszcze zbliżenie gałązki:

czerwone przyrosty moreli 1.JPG


Jeśli macie jakieś pytania dotyczące tego gatunku to z przyjemnością na nie odpowiem. Zapraszam Was do umieszczania tutaj wpisów dotyczących Waszych doświadczeń związanych z uprawą tych szlachetnych drzewek.

Re: Morele (prunus armeniaca) i brzoskwinie, warunki uprawy, opis, zdjęcia

PostNapisane: 6 kwi 2019, o 21:43
Bananowy123
To może ja pochwale się moją kwitnącą brzoskwinią "Inka". Rośnie już u mnie 4 lata. Ma ponad 2 metry.

IMG_0703.jak-zmniejszyc-fotke_pl.jpeg

Re: Morele (prunus armeniaca) i brzoskwinie, warunki uprawy, opis, zdjęcia

PostNapisane: 22 maj 2019, o 18:23
Bananowy123
Największe zawiązki (zdjęcia z przed kilku dni, obecnie są nieco większe). Na jednym z nich widać nawet pojawiającą się na młodych liściach kędzierzawość :?.

IMG_1242.jak-zmniejszyc-fotke_pl.jpeg


IMG_1258.jak-zmniejszyc-fotke_pl.jpeg

Re: Morele (prunus armeniaca) i brzoskwinie, warunki uprawy, opis, zdjęcia

PostNapisane: 25 maj 2020, o 09:41
Bananowy123
Witam
Czy powinno przerywać się zawiązki owoców brzoskwiń czy lepiej zostawić drzewko samo sobie? Jak wygląda to u Ciebie Dominiku?

Re: Morele (prunus armeniaca) i brzoskwinie, warunki uprawy, opis, zdjęcia

PostNapisane: 25 maj 2020, o 11:53
Domnik
Cześć. Nigdy nie przerywam zawiązków jakichkolwiek roślin owocujących. Pozostawiam to swojemu losowi. W tym roku 95% zawiązków brzoskwiń wymarzło w moim rejonie, choć drzewka zachowały się niemalże "rozumnie" rozkładając kwitnienie na dwie raty nic to nie dało, bo okres i nasilenie chłodu było zbyt wielkie. Poza tym zima była zbyt ciepła co przyspieszyło kwitnienie o jakieś dwa tygodnie. Później gdy nastał okres wiosenny zaczęły się przymrozki (których praktycznie nie było przez całą zimę). Dziwny sezon.

Re: Morele (prunus armeniaca) i brzoskwinie, warunki uprawy, opis, zdjęcia

PostNapisane: 25 maj 2020, o 16:38
Bananowy123
Szkoda. Ja nie mam tego problemu, ale to chyba wynika z tego, że moje drzewko jest "schowane" między budynkami. Przez 5 lat uprawy zawsze były przymrozki i zawsze na mojej brzoskwini były owoce. W tym roku wypatrując na liściach oznak kędzierzawości znalazłem tylko o dziwo mszyce. Przekonałeś mnie do w pełni naturalnej uprawy. Zastanawiałem się nad miedzianem, ale po rozpuszczeniu wyglądał jak zwykła toksyczna chemia, więc stwierdziłem - to bezsensu. Jak będzie wilgotny rok to choroba i tak przyjdzie. Teraz drzewko mnie "nie interesuje" zbytnio, nie kombinuje, nic nie robię (no może trochę resztek kuchennych podrzucę :)) i obecnie jest "nabite" od zawiązków, dlatego pytałem. Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Czy wiesz może co powoduje powstawanie na drzewku tzw. syjamskich owoców? Tzn. jedna pestka i jakby dwa owoce złączone w jedno? Jakiś niedobór/nadmiar czegoś? A może to zupełnie naturalne i niezależne od nas zjawisko?

Re: Morele (prunus armeniaca) i brzoskwinie, warunki uprawy, opis, zdjęcia

PostNapisane: 16 cze 2020, o 16:59
Orendz
W marcu kupiłem nektarynki w celu pozyskania z nich pestek do wysiewu. Pestki wsadziłem do małych doniczek z ziemią uniwersalną i podlewałem co tydzień. Do dziś nic nie wykiełkowało. Przed wysiewem nie moczyłem pestek ani nie mroziłem. Owoce były słodkie ale patrząc po konsystencji miąższu nie do końca dojrzałe. Nic z tych pestek nie będzie czy spróbować z tymi pestkami jeszcze po wstępnym przemrożeniu? Jeśli w pestce coś się zaczęło dziać to czy przemrożenie może temu zaszkodzić? Jeśli otworzę pestkę żeby zobaczyć czy z migdała zaczęło coś kiełkować i się okaże, że nie to przemrożenie otworzonego migdału lub przemrożonej pestki nie zaszkodzi migdałowi?

Re: Morele (prunus armeniaca) i brzoskwinie, warunki uprawy, opis, zdjęcia

PostNapisane: 17 cze 2020, o 10:52
Domnik
Bananowy123 napisał(a): Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Czy wiesz może co powoduje powstawanie na drzewku tzw. syjamskich owoców? Tzn. jedna pestka i jakby dwa owoce złączone w jedno? Jakiś niedobór/nadmiar czegoś? A może to zupełnie naturalne i niezależne od nas zjawisko?


Nigdy się nad tym nie zastanawiałem a co za tym idzie nie szukałem wiedzy na ten temat, bo pojedyncze owoce tego typu mi nie przeszkadzają. Wydaje mi się że to zjawisko zupełnie naturalne. W pewnym małym odsetku występuje taka anomalia i tyle. Na kilkaset owoców w ubiegłym roku spotkałem kilka sztuk z taką anomalią. Pozostałe owoce były w porządku. Wszelkie nasiona moreli, brzoskwiń i nektarynek których było kilka dużych wiader zagospodarowałem. Ładnie wykiełkowały.

Orendz napisał(a):Nic z tych pestek nie będzie czy spróbować z tymi pestkami jeszcze po wstępnym przemrożeniu? Jeśli w pestce coś się zaczęło dziać to czy przemrożenie może temu zaszkodzić? Jeśli otworzę pestkę żeby zobaczyć czy z migdała zaczęło coś kiełkować i się okaże, że nie to przemrożenie otworzonego migdału lub przemrożonej pestki nie zaszkodzi migdałowi?


Jeśli będą bez ziemi to daj im około 0 stopni Celsjusza, lub bardzo mały mróz (będąc w wilgotnej ziemi powinny wytrzymać trochę więcej czyli ok -5). Taką temperaturą nic im nie zaszkodzisz. Trudno ocenić ile i jakiego chemicznego badziewia użyli przy uprawie i jaki to ma wpływ na zarodki. Osobiście zostawiłbym nasiona w pojemniku z ziemią do kolejnej wiosny. Jeśli wtedy nic nie wzejdzie można wyrzucić do śmieci (jako prawie na pewno skażone środkami chemicznym nie nadają się na kompost).