Strona 1 z 1

Milin amerykański

PostNapisane: 30 maj 2006, o 20:19
rozmaryn
Witam serdecznie miłośników tego co ma kolor zielony (nie zawsze) tego co się pnie i wije.
Mam pytanie? Niedawno zdobyłem kawałek pędu milina amerykańskiego - został przywieziony z okolic Paryża.Bardzo mało wiem o tym pnączu i o ile ktoś ma jakieś doświadczenie w jego uprawie to bardzo proszę o podzielenie się na forum jakąkolwiek informacją o pielęgnacji i uprawie tego pnącza.Bardzo mnie interesuje jego mrozoodporność , czy daje radę naszym przeciętnym mrozom zimowym . Z pędu o którym na początku wspomniałem sporządziłem 4 sadzonki . Mam je poustawiane w różnych miejscach po to żeby zminimalizować ewentualne wypadniecia .Część jest na zewnątrz w ogrodzie pod drzewami owocowymi ,a część trzymam w pomieszczeniu gospodarczym z dużym oknem.Sadzonki są wsadzone do ziemi dla pelargoni i mają namiociki foliowe na doniczkach.
Ciekawe czy odniosę porażkę czy sukces w jego uprawie?

PostNapisane: 18 cze 2006, o 19:55
rozmaryn
Niezręcznie opowiadać na swój post ale po prawie 3 tygodniach od napisania o milinie amerykańskimnikt nikt nic o nim mi nie doradził . Kwestia jego uprawy dalej pozostaje dla mnie tajemnicą.Może to i dobrze ponieważ jestem na sto procent przekonany że wszystkie 4 sadzonki o których pisałem przyjęły się. Teraz będę experymentował i obserwował co się z nimi będzie działo.
Za jakiś czas wkleję fotki milina ( sadzonki ) i trzymajcie kciuki może mi się uda , może odniosę sukces w jego hodowli

PostNapisane: 21 cze 2006, o 17:08
Adi
Heh teraz dopiero znalazłem ten post :p
Moja ciocia w niemczech ma już dosyć duży milin i jest fajny właśnie też zamierzam go kupić, młode sadzonki lepiej okrywać a jeśli przemarznie to ponoć odbija z korzeni
pozdr

PostNapisane: 30 cze 2006, o 09:27
pinus4
Witam

Milin amerykański u nas dostępny jest w dwóch odmianach żółtej i czerwonej.
Pewnie posiada Pan czerwonego.
Wymagania co do gleby jak przeważnie im lepsza tym lepiej czyli próchnica i woda.
Jeżeli chodzi o światło to zasada jest prosta im więcej światła tym intensywniej kwitnie. Lepiej stanowisko słoneczne niż cieniste.
Może w naszych wrunkach przemarzać do korzeni chociaż tej dość mroźnej zimy jakoś przetrwał.

Życze powodzenia

Pinus4

PostNapisane: 30 cze 2006, o 16:08
rozmaryn
Serdeczne dzieki . Miło słyszeć słowa otuchy jaką mi wlałeś .
Będę zimą spokojniej spał .
Mam tu fotkę jednego z moich maluchów zrobioną parę dni temu.
Teraz po tej fali upałów milinki rosną jak na drożdżach i już dzisiaj są wększe .

PostNapisane: 6 sie 2006, o 20:30
rozmaryn
Hej.
Tu chciałem umieścić parę fotek moich milinków . Z czterech sadzonek dwie tylko się ukorzeniły,to i tak dobrze . Na ostatniej fotce widać kolosalną rożnicę pomiedzy dwoma sadzonkami , mianowicie pierwszą tą mniejszą posadziłem w ziemi dla pelargonii ., a drugą w niezastąpionej mieszance substral. Efekt jest tak namacalnie widoczny że komentaż jest zbyteczny. Ta większa ma nawet zawiązki kwiatów , a tego w tym roku się niespodziewałem .
Zdjęcia są robione 6go czerwca 6go lipca i 6go sierpnia.

PostNapisane: 11 mar 2007, o 10:45
rozmaryn
Witam
Wczoraj wysadziłem jednego z moich milinów do gruntu. Nic w tym nadzwyczajnego , ale zdębiałem w momencie wyciągania rośliny z donicy. Otóż proszę sobie wyobrazić część nadziemną ( około 20 cm) , a to co pod ziemią i tu szok , totalnie przerośnieta bryła korzeniowa. Posadziłem go w miejscu słonecznym i nie narażonym na przeciągi .Sam jestem ciekawy jak w tym okresie wegetacyjnym da czadu.

PostNapisane: 9 kwi 2007, o 15:03
rozmaryn
Witam
I znowu odpowiadam na swój post ( normalny narcyzm) . Jednak musiałem podzielić się z wami tym co dzisiaj zaobserwowałem . Parę dni wcześniej wytargałem wielką donicę z moim milinem na dwór i dzisiaj zdębiałem . Na zamieszczonym zdjęciu widać jego ochotę do życia. Ma masę pączków na których końcach będą prześliczne kwiaty. Tego którego posadziłem w marcu do gruntu nie fotografowałem , ale też ma kilka oczek z których powstaną kwiaty.

PostNapisane: 1 lip 2007, o 09:04
rozmaryn
Witam
Dziwi mnie tak małe zainteresowanie tym pnączem ze strony forumowiczów. Uważam tę roślinę za jedną z piękniejszych . Na dodatek jest to roslina mało wymagajaca i naprawdę efektowna. Można ją mieć w pojemnikach lub można ją wysadzić do gruntu. W gruncie czesto wymarza do poziomu zalegania sniegu lub całkowicie do poziomu zero ,ale proszę się tym nie martwić , roślina z nadejściem wiosny bardzo szybko wypuści nowe pędy.

PostNapisane: 2 lip 2007, o 16:59
GosiaM
Nie martw się Rozmarynie, zainteresuję się milinem, jak koleżanka dotrzyma słowa i da mi tego obiecanego. Wtedy Twój temat będzie "jak znalazł" ;)

Zastanawiam się tylko, w jakim terminie najlepiej sadzonkować milin z pędów?
W zeszłym roku próbowałam na koniec czerwca, ale chyba było za wcześnie, bo żadna z dwóch sadzonek się nie przyjęła.

PostNapisane: 7 lip 2007, o 09:05
rozmaryn
Witam
Mała Gosiu ja ze swojego mam już pozyskanych w tym roku 7 sztuk małych sadzonek i robię to w następujący sposób. Roślina mateczna którą pozyskałem z małej sadzonki przywiezionej w maju w zeszłym roku ( Badenia Wirtembergia) rośnie w dużej 100 l donicy . Do tej donicy albo obok niej wstawiam małe 15 cm średnicy doniczki z dobrą ziemią i przyginam pęd . Na tak spreparowaną sadzonkę kładę płaski kamień i czekam . Po trzech tygodniach pęd ma już korzenie i wtedy odcinam go od rośliny matecznej.Pytasz się kiedy najlepiej to zrobić . Uważam że najlepszym terminem jest całe lato do końca września włącznie. Acha należy pamiętać żeby w małej doniczce zawsze była wilgotna ziemia.

PostNapisane: 7 lip 2007, o 12:12
GosiaM
Rozmarynie, sposób z odkładami jest dobry, jak sie już ma własną roślinę.
Co zrobić natomiast, jak można liczyć tylko na odcięty kawałek pędu?
Jaki lepiej się ukorzeni: zdrewniały, czy zielony?
Kupować ukorzeniacz, czy nie koniecznie?
...itp., itd...

W zeszłym roku zdrewniałe badyle trzymałam w wodzie ok. 1,5 tygodnia, bo nie miałam możliwości zasadzenia ich. Niestety nie wyszedł mi zeszłoroczny eksperyment, więc już wiem, że lepiej nie trzymać w wodzie.

PostNapisane: 17 wrz 2009, o 09:58
Bawoli
Witam,

Chciałbym pokazać fotę Campsis MdM Gallen, który w tym roku spisał się chyba na szóstkę. W sumie to co roku wygląda kapitalnie, jednak w tym roku był rewelacyjny. Uważam, że wyglądał identycznie jak miliny, które oglądałem na południu Europy. Campsis MdM Gallen jest mieszańcem międzygatunkowym pomiędzy Campsis grandiflora a Campsis radicans. Po tym pierwszym odziedziczył nieporównywalnie większe kwiaty (w zestawieniu z C.radicans), jednak dzięki temu samemu, odmiana MdM Gallen jest stosunkowo mrozoodporna. Mrozy jakich doświadczył (-26 zimą 2005/06) nie zrobiły na nim wrażenia.
Ciekaw jestem jak spisałby się Campsis grandiflora w naszym klimacie, czy ktoś ma jakieś doświadczenia?

PostNapisane: 17 wrz 2009, o 10:43
..........
@Bawoli

Chciałbym pokazać fotę Campsis MdM Gallen, który w tym roku spisał się chyba na szóstkę.

Nic dodać, nic ująć. Kwitnie pięknie. Niestety mój milin wysadzony do gruntu ubiegłej wiosny jeszcze nie kwitł. Rośnie w takim miejscu, że słońce ma tylko do wczesnego popołudnia. Czy to może być przyczyną?

PostNapisane: 17 wrz 2009, o 11:24
sev
Ja nie wiem co się dzieje z moim milinem, ładnie zakwitł tylko raz, a tak to kwiatów jest niewiele a cześć pączków zasycha i opada przed (w tym roku tak nie było). na dodatek w tym roku mocno przemarzł co ciekawe zmarzły tylko grube stare pędy (widać je na zdjęciu - jeszcze ich nie wyciąłem) a te o 2 mm średnicy przeżyły.

Obrazek

Bawoli czy Ty przycinasz jakoś swój milin czy tak go puszczasz w samopas.

PostNapisane: 21 wrz 2009, o 10:16
Bawoli
Witam

Sev:
tak jak napisałeś "puszczam go" w absolutny samopas. wiem że miliny lubią intensywne przycinanie, jednak jak widać bez tego się udaje. w sumie to już jest za duży na takie zabawy...

Greg 717
cierpliwości - daj mu trochę czasu, mój już ma dobre z 8 lat. miliny uwielbiają słońce i wysokie temperatury, dlatego kwitnienie w półcieniu będzie z pewnością słabsze. mojemu milinowi nie przeszkadza nawet skwar panujący na dachu (pokrytego papą dachową), gdzie temperatura z pewnością przekraczała 50-60 stopni. to właśnie tam kwity są pierwsze i zawsze jest najwięcej.

pozdrawiam

PostNapisane: 2 paź 2009, o 07:53
Bawoli
witam,

warsawyak

mam odmianę Flava, która tak jak piszesz również robi dobre wrażenie. Kwiaty jednak zawsze będą mniejsze od odm Mdm Gallen. Piszesz o kolekcji bignionowatych - a co u nas prócz milinów (katalpa też z tej rodziny?) da radę?

PostNapisane: 2 paź 2009, o 09:13
wiechu
No, no, ładne okazy macie. Niestety moje miliny jeszcze nie kwitną. Odmiany,Ursynów, i,Flamenco, w sumie 3szt posadzone zostały dopiero ubiegłego lata. Liczę na to, że może w przyszłym roku zakwitnie przynajmniej,Ursynów,. Gdzieś wyczytałem, że kwitnie najwcześniej.


Pozdrawiam. ;) ;) ;)

PostNapisane: 2 paź 2009, o 10:59
warsawyak
Napisał: Bawoli
Piszesz o kolekcji bignionowatych - a co u nas prócz milinów (katalpa też z tej rodziny?) da radę?

Z pnączy Bignonia capreolata. Poza tym kilka co najmniej surmii (rodzaj Catalpa jest liczny, istnieją odmiany), no i Chitalpa (tu również można się bawić w odmiany). Inkarwille też są fajne (i jest ich trochę).

PostNapisane: 8 paź 2009, o 09:11
Bawoli
witam,

właśnie, a co z Chitalpa, czy ktoś ma może jakieś doświadczenie w uprawie tego drzewka?

PostNapisane: 15 maj 2010, o 20:28
rozmaryn
Witam
Surowa zima zweryfikowała dużo naszych cacuszek między innymi moje miliny dostały po uszach. Miałem je przysypane grubą warstwą śniegu niemniej dużo gałązek przemarzło . Jednego z nich przesadziłem na miejsce figi którą wyciąłem w pień. W tym roku wegetacja jest spóźniona względem innych lat o około 10 dni .
Widać to wyraźnie właśnie na milinie . W innych sezonach na Zofii milin miał już ponad 70 centymetrowe odrosty , a w tym popatrzcie sami około 20 cm

PostNapisane: 24 maj 2010, o 03:45
wiechu
Moje miliny,aż tak nie dostały w kość! Wypuściły listki dużo wyżej ponad śniegiem, ale generalnie przez tą pogodę stoją jak za hibernowane, nic więcej nie urosły!!! :(

PostNapisane: 27 maj 2010, o 09:53
Andres74
W ubiegłym roku wsadziłem małego milina i o dziwo dobrze zniósł ubiegłą zimę.

Ostatnio wypuścił nowe liście z wysokości ok. 1,20, czyli powyżej tych, które wyszły kilka tygodni wcześniej.

Myślałem, że ta część jest przemarznięta, a tu proszę, nowe liście.

Może więc, rozmarynie, trochę pospieszyłeś się z przycięciem milina ?

PostNapisane: 28 maj 2010, o 19:28
rozmaryn
Witam
Kolego Andres 74 może masz rację , ale z doświadczenia wiem ,że po takich zimach lepiej mocniej przyciąć ,a efekt kwitnienia będzie silniejszy . Drugiego milina nie przycinałem prawie wcale i faktycznie zaczął wypuszczać nowe pędy nawet na końcach zeszłorocznych pędów . Muszę dodać ,że ten drugi był przykryty grubszą warstwą śniegu. Niemniej da się zauważyć przyśpieszenie jakby odrabianie strat i opóźnień po zimnym maju . Znowu zapowiadają silne opady i zimno .

PostNapisane: 5 wrz 2010, o 14:02
wiechu
Zdjęcie jednego z moich milinów,Ursynów, w całości. Zakwitł po raz pierwszy. Niestety zrobione po wichurach i deszczach. Nic ciekawego!
Generalnie opadło sporo kwiatków.
Mam jeszcze jednego milina Ursynów też zakwitł, ale słabo, oraz Flamenco; niestety nie kwitł jeszcze i jest pod marniony jakby go coś podgryzło. A w tym roku kupiłem szczepionego flava; miał pierwsze kwiaty.

PostNapisane: 6 wrz 2010, o 11:52
..........
Zdjęcie jednego z moich milinów

Mój jest bardzo podobnej wielkości. No, mam nadzieję, że w przyszłym roku nie straci pąków i wreszcie zobaczę kwiaty.

Tegoroczne pąki, to dobry prognostyk.

Re: Milin amerykański

PostNapisane: 1 mar 2014, o 01:24
Agnieszka79
Mam dwa pytania:
1. Czy malin należy do roślin, które szybko uszkadzają elewacje jeśli rosną na ścianie budynku
2. jak często należy je przycinać i czy wymaga się przycięcia ich dodatkowo na zimę?
Pozdrawiam :)

Re: Milin amerykański

PostNapisane: 15 mar 2014, o 10:47
Jacek_szczecin
Agnieszko, mój brat kiedyś zajmował się budownictwem więc odpowiem na pierwsze pytanie. Zależy jaką masz elewację, z jakiego materiału ją wykonano i jaka duża jest roślina. Elewacja mocno porowata, w którą łatwo wcisną się pędy i korzenie czepne roślin ma większą tendencję do pękania. W dzisiejszych czasach stosuje się materiały na bazie żywic. Takie są mniej podatne na pękanie, bardzej elastyczne. W dawnych czasach nie stosowano styropianu, elewacje wykonywano bezpośrednio na murze. Takie rozwiązanie powodowało że tynk nie musiał być elastyczny. Nie pracował, nie uginał się. Często można spotkać stare domy porośnięte bluszczem i innymi roślinami. Wszystko stoi i trzyma się dobrze. Myślę że dobrze wykonana elewacja zarówno starego typu jak i nowoczesna sobie poradzi. Natomiast jeśli się boisz trochę takiego rozwiązania to warto zastosować stelaż.