Dziękuję za powtórne umieszczenie zdjęcia.
Liście liśćmi, ale oboje pisaliście o pniach na zasadzie uznaniowych podobieństw. Kolega zdaje się wspomniał o nietypowym przycięciu liści co mniej pasuje do klasycznego wyglądu kłodziny paproci.
Marcin, reszta Twojej wypowiedzi to są jakieś "Krakowskie Reminiscencje Teatralne"

Świat idzie do przodu. Naziści podczas okupacji raczej nie dogrzewali palm (szczególnie w gruncie), potrzebowali węgiel i energię elektryczną do innych celów.
Z tymi Big-bagami i kablami grzewczymi to wprawdzie chyba aluzja nie do mnie, zgaduję o kogo może chodzić, a ponieważ nie obecni nie mogą się bronić, więc napiszę tak: pomimo że na fali odcięcia się od pewnych zdarzeń i osób krytykowałem wielokrotnie takie sposoby uprawy, to przy zachowaniu pewnych warunków - pomysł uprawy dużych roślin z dogrzewaniem w gruncie nie jest kompletnie i bez reszty irracjonalny. Szczególnie jeśli masz jakąś nadwyżkę pieniędzy na koncie i taki jest Twój kaprys. To da się zrobić i pomimo kosztów będzie funkcjonować o ile tylko nie wyłączą prądu (lub masz dodatkowe zabezpieczenie na wypadek takiego zdarzenia). Ludzie od dawien dawna pragną okiełznać naturę. Uprawa wymienionych w tym wątku: palm, sagowców czy paproci daje nam - pasjonatom namiastkę ciepłych krajów w ogródku lub (piwnicy i ogródku przy uprawie mieszanej). Jasne że czasami do pasjonatów dołączają zwykli handlowcy wciskający nieodpowiednie rośliny, proponujący uprawę w nieodpowednich warunkach, ale na szczęście nie wszyscy tak robią.
Osobiście mogę się pogniewać na tego czy tamtego kolegę za to czy inne zdarzenie lub zdanie wypowiedziane tu i ówdzie, jednak finalnie wszystkich nas niezależnie od poglądów, koloru skóry, pochodzenia, osobistych animozji, czy wreszcie samych metod uprawy - łączy radość jaką odczuwamy na sam widok tych roślin. To jest dobry prognostyk na przyszłość i być może przyczynek do lepszej jakościowo dyskusji opartej na wzajemnym zrozumieniu i szacunku.
Oby do wiosny.